Jak ten czas leci! Miłosz ma już 8 miesięcy, a blog dwa! Weźmiecie nas za wariatów, ale w tym czasie opublikowaliśmy aż… 80 wpisów… Jakie dało to rezultaty? Zapraszamy na małe podsumowanie bloga i tego co działo się u nas w ostatnim czasie.
Przyszła pora na małe podsumowanie bloga
Dzidziuś, Luluś i blog to niemałe wyzwanie (domyślcie się, które największe ;-), ale też źródło niewyobrażalnej radości i satysfakcji. W połączeniu dają niezły hardcore… Telewizję oglądaliśmy ostatni raz parę miesięcy temu, w kinie nie byliśmy od roku (chociaż w piątek dzięki dziadkom pierwszy raz od 8 miesięcy mieliśmy wychodne i zaliczyliśmy Jezioro łabędzie!) Mało śpimy, bardzo dużo pracujemy i dajemy z siebie wszystko dla naszych domowych maluchów i dla bloga. Ale nie żalimy się, ani nie chwalimy 😉 Tylko zapraszamy Was na podsumowanie tego co działo się u nas w ostatnim czasie.
Trudno pisać o sobie
Niektórzy z Was mówili nam, że na blogu jest trochę za mało o nas. To chyba prawda – nie jesteśmy najlepsi w opowiadaniu o sobie – zdecydowanie lepiej idzie nam pisanie o jedzeniu! Ale koniec roku sprzyja podsumowaniom. No i lubimy czytać tego typu wpisy na innych blogach (to jakby podglądanie co się u kogo w domu dzieje – taka mała perwersja;-) Postanowiliśmy więc pójść w ślady innych blogerów i podsumować ostatnie dwa miesiące. Nie robimy podsumowania z całego roku, bo blog tyle jeszcze nie istnieje, z resztą cały 2017 moglibyśmy podsumować jednym słowem – Miłosz ❤️ (w trzech byłoby to Miłosz, Luluś i blog).
Swoją drogą – czy Wy zrobiliście już podsumowanie 2017 roku? Robicie takie rzeczy? My zawsze, w Sylwestra lub Nowy Rok. To pomaga wyznaczyć nowe cele (i co najważniejsze osiągnąć je!). Dajcie znać w komentarzach, co działo się u Was? I co chcielibyście zrobić w 2018 r. Czy wiecie, że plany i marzenia wypowiedziane na głos lub spisane częściej się spełniają? My na pewno wyznaczymy sobie nowe cele dotyczące bloga (w zeszłym roku jednym z naszych noworocznych postanowień było właśnie założenie bloga. Chwilę to trwało, ale proszę – jest! ;-)).
Co u nas?
Co się u nas działo? Przed świętami było sporo gotowania – zresztą nasze wigilijne i świąteczne przepisy możecie zobaczyć na blogu.
Wcześniej, sporo wcześniej… pierwszy raz w nowym, czteroosobowym (lub czteroistotowym) składzie ubraliśmy choinkę. Bawiliśmy się przy tym wspaniale, bo wszyscy – jak się okazuje łącznie z Miłoszkiem – kochamy atmosferę świąt. Jak nam wyszło sami oceńcie 🙂 Dla nas ważne jest to, że zgodnie z ideą zero waste (czyli żeby nie produkować śmieci) w tym roku nie kupiliśmy żadnych nowych ozdób świątecznych (opakowań na prezenty też nie – użyjemy tego co mamy w domu).
Drugi sukces jest taki, że w tym roku, w przeciwieństwie do zeszłego Luluś nie zeżarł żadnej bombki 🙂 I Miłosz szczęśliwie też nie! Co nie było wcale takie oczywiste – zwłaszcza, że wyrosły mu cztery jedynki i gryzie wszystko co się da (u nas stan uzębienia na szczęście bez zmian ;-)). Już nie możemy się doczekać kiedy Mimi będzie mógł z nami próbować różnych potraw (apetyt mu dopisuje, przeczuwamy, że rośnie nam smakosz 😉
Miłoszek nauczył się też pełzać (głównie w pogoni za odkurzaczem lub Lulkiem) i siedzieć (pękamy z dumy :-))) Powoli przymierza się też do raczkowania!
Mało spaliśmy, pisaliśmy jak wariaci
A my? Miłoszek, blog, praca i Luluś – to mieszanka wybuchowa, przy której doba staje się za krótka. W każdym razie mało się śpi. Ale jak już się uda – to jest wspaniale i nic nas nie rusza 🙂 Nawet rozpychający się na łóżku pasażer na gapę…
No chyba że umie łapać z nos… To kolejna nowa umiejętności Miłosza.
Co działo się na blogu?
Ci, co nas śledzą, to wiedzą, że na Niedzielnym kucharzu nie ma nudy – właściwie codziennie pojawia się nowy wpis… Nie ma innego wyjścia – jeśli robi się menu od niedzieli do piątku – to przepisów musi być sześć na tydzień :-). Do tego w każdą niedzielę wieczorem wrzucamy dla Was plan naszych posiłków i kulinarne inspiracje.
Niedawno okazało się, że podobają Wam się również nasze pomysły na śniadania. I tym sposobem zaczęliśmy publikować też w soboty albo niedziele rano… No w każdym razie piszemy dla Was jak wariaci – często nocami i nad ranem 🙂
„Dutch baby – grzeszne śniadanie” okazało się największym hitem wśród przepisów, jakie wrzuciliśmy. Numerem jeden całego bloga był natomiast wpis o tym co można zrobić z resztek pieczonego kurczaka – jeśli jeszcze nie czytaliście to do dzieła!
2,5 tysiąca odwiedzin
W sumie na naszym blogu jest już około 80 wpisów. To pewnie dzięki temu od początku istnienia, czyli w ciągu około dwóch miesięcy, naszego bloga odwiedziło 2,5 tysiąca unikalnych użytkowników! Czy to dużo czy mało? Sami oceńcie. Dla nas to wielki sukces – bo baliśmy się, że bloga będą czytały tylko nasze mamy. Czujemy się więc na maksa zmotywowani do dalszej pracy! Dziękujemy, że chcieliście do nas zajrzeć i zapraszamy jak najczęściej! Mamy nadzieję, że to co zobaczyliście było dla Was ciekawe/przydatne i że jeszcze nie raz do nas wpadniecie – czujcie się zaproszeni!
Chyba jeszcze bardziej cieszy nas to, że sporo osób gotuje z nami. Na razie tylko nieliczni robią całe menu na tydzień (i rozumiemy to – bo nie łatwo się przestawić, choć potem jest już z górki). Wiele osób (z tego co do nas piszecie) skorzystało natomiast z naszych przepisów! To miód na nasze serca! Dziękujemy za wszystkie przesłane fotki. Poprosimy o kolejne! Wasze dania wyglądają lepiej niż nasze!❤️
Wielkie dzięki także za wszystkie komentarze na blogu – a jest ich już prawie 500!
To chyba nasza szczęśliwa liczba – 500 osób (z małym haczykiem) w ciągu dwóch miesięcy polubiło nasz fanpage na Facebooku! 😀
W porównaniu z innymi, starszymi i popularnymi blogami to może mało – ale dla nas to bardzo dużo – przeżywamy każdy nowy lajk! Inne social media troszkę zaniedbaliśmy, ale… będziemy nad nimi pracować, słowo. To może być jedno naszych noworocznych postanowień… Albo lepiej zacznijmy już teraz – zapraszamy na nasz profil na instagramie :-)) Zobaczycie tam fotki i relacje, których nie ma na blogu ani na Facebooku 🙂
Mamy nadzieję, że Wasze święta upływają w zdrowiu, w ciepłej rodzinnej atmosferze, z pysznym jedzeniem i w duchu zero waste! Wszystkiego naj! Hoł, hoł, hoł!