Gnocchi z boczniakami, quiche ze szpinakiem i wędzonym łososiem na ziemniaczanym spodzie, tortille z wieprzowiną carnitas, zapiekanka makaronowa z mięsem i brokułami, curry z cieciorki i słodkich ziemniaków – pięć obiadów zrobionych na bazie trzech podstawowych składników.

Tytuł „pięć obiadów z trzech składników” jest trochę przerysowany, bo trudno byłoby wyczarować tyle dań z tak krótkiej listy ingrediencji, choć ze trzy pewnie dałoby się zrobić. Chodzi tu o coś innego, mianowicie o to, żeby ułatwić sobie gotowanie, kiedy planujemy zrobić więcej niż jeden obiad. Już wyjaśniamy w czym rzecz. Na przykładzie. Trzy wspomniane na początku składniki to:

  1. ziemniaki tłuczone,
  2.  mięso carnitas
  3. tortille domowej roboty.

Każdy z tych składników został wykorzystany w dwóch daniach:

ziemniaki w gnocchy i quiche,

mięso carnitas w tortillach i zapiekance makaronowej,

tortille w tortillach i wegetariańskim curry.

Po co takie korowody?

Z trzech powodów: po pierwsze takie krzyżowe łączenie składników ułatwia planowanie – wystarczy wymyślić jedną potrawę i znaleźć inną o podobnym składzie.

Po drugie, taki sposób przyspiesza gotowanie, bo wystarczy zrobić czegoś w większej ilości, np. pieczonego mięsa i wykorzystać w więcej niż jednym przepisie. W ten prosty sposób można szybko „poskładać” dwa dania, stosując jeden wspólny składnik bazowy.

Po trzecie wreszcie gotowania umożliwia i ułatwia wykorzystanie resztek jedzenia. Jeśli macie w lodówce wczorajsze, tłuczone ziemniaki to aż się proszą, żeby zrobić z nich gnocchi, albo zapiec w formie quiche. Tak samo z resztkami pieczystego: zamiast wsadzać je do smutnych kanapek, można je zapiec z makaronem, albo zawinąć w tortille.

My tak robimy. Punktem wyjścia do przygotowania menu na ten tydzień były ziemniaki. Nasz syn lubi od czasu do czasu puree ziemniaczane, ale nigdy nie trafisz człowieku, kiedy jest ten moment, gdy ma na nie ochotę, bo jednego dnia wsuwa je z apetytem, a kiedy indziej z punktu wybrzydza i woli np. ryż. Żeby jedzenie się nie marnowało przerabiamy niezjedzone puree na gnocchi, które czy to w sosie pomidorowym, czy podsmażone ma maśle Miłosz zajada z upodobaniem.

Idąc tym tropem zaczęliśmy szukać przepisów z puree ziemniaczanym. Jest tego mnóstwo. Zresztą kilka miesięcy temu zrobiliśmy zresztą już takie menu, które składało się głównie z puree – zobaczcie sami ile ciekawych dań można zrobić.

Gnocchi z boczniakami


Jak wspomnieliśmy, pierwszym wyborem na przepis z tłuczonych ziemniaków były gnocchi – można je zagnieść z gotowego, doprawionego puree, albo po prostu z tłuczonych ziemniaków (wtedy są lepsze). Zrobiliśmy je ze smażonymi boczniakami, grzybami o wspaniałym smaku i właściwościach odżywczych. Do gnocchi podaliśmy prostą sałatkę z najprostszym cytrynowym dresingiem. Zobacz przepis

Quiche na spodzie z ziemniaczanego puree

Drugim przepisem z ziemniakami jest zapiekanka typu quiche. Spód do niej zrobiliśmy z ziemniaczanego puree.

W przeszłości robiliśmy już wiele razy tego typu zapiekanek z ziemniaczanym spodem, ale ziemniaki albo były tarte, jak na placki, albo pokrojone w plastry. Z gotowanych ziemniaków piekliśmy quiche pierwszy raz, z duszą na ramieniu, co z tego wyjdzie. Wyszło super. Ziemniaki pięknie zapiekły się w kremowe ciasto, miękkie, ale zwarte, łatwo dające się pokroić. Zobacz przepis

Tortillle z carnitas

Kolejna para przepisów powstała na bazie mięsa carnitas. Carnitas to meksykański, klasyczny sposób pieczenia wieprzowiny (łopatka, karczek). Dodajmy, długi sposób pieczenia w aromatycznym sosie. Mięso staje się mięciutkie, że samo się rozpada na widelcu i rozpływa w ustach. Po angielsku tak przyrządzone mięso nazywa się „jerk”, czyli, „szarpane”.

Carnitas, zrobione w większej ilości wykorzystaliśmy w sposób dla niego najbardziej typowy, czyli zwijając je w tortille. Tradycyjnie podje się carnitas z tacos, ale zawinięte w tortille łatwiej zabrać do pracy. Oczywiście tortille zrobiliśmy sami, nie dlatego, że jesteśmy jakoś super samo wystarczalni. Kiedy się da, kupujemy gotowce w sklepie – np. świeże tortellini, albo ravioli, ale dwa są produkty, które wolimy sami zrobić: bułki hamburgerowe i tortille właśnie. Te sprzedawane w sklepie mają mnóstwo chemicznych dodatków, wydłużających ich czas przydatności do spożycia.

Zapiekanka z makaronu, brokułów i carnitas

Carnitas znalazło się też w bardzo prostej zapiekance makaronowej. Można ją zakomponować na sto różnych sposobów, z rozmaitymi warzywami i sosami. My dodaliśmy do makarony brokuł, bo akurat był w lodówce, ale zapiekanka równie dobrze przyjmie szpinak, jarmuż, czy cukinię.

Spoiwem zapiekanki jest prosty sos na bazie jogurtu greckiego i mozzarelli. Esencję smaku i tan stanowi pyszny, lekko cytrusowy sos , w którym dusiło się i którym przesiąkło mięso na carnitas.  Zobacz przepis

Wegetarianskie curry z cieciorki i batata

I trzecia wreszcie para, czyli tortille i curry. Tu związek jest bardzo prosty. Robiąc tortille podwoiliśmy ilość składników, tak żeby zrobić osiem dużych placków. Cztery poszły na wrapy z carnitas, a dwa do super prostego i super smacznego curry wegetariańskiego. Torttile wystąpią w roli chlebków naan i służyć będą do nabierania curry.
Pozostałe 2 tortille na razie leżą w lodówce, ale w trakcie tygodnia planujemy zużyć je do najprostszej pizzy na świecie – z tortilli właśnie. Zobacz przepisZobacz przepis

Gotowanie na raty

Menu na ten tydzień przygotowywaliśmy nieco inaczej niż zazwyczaj, kiedy wszystko praktycznie robimy w niedzielne popołudnie. Tym razem sporo rzeczy zrobiliśmy w sobotni wieczór. Przede wszystkim upiekliśmy tortille. Chcieliśmy, żeby następnego dnia były gotowe do zawijania. Ugotowaliśmy też ziemniaki – w łupinkach. Dlatego, że gnocchi lepsze są z ziemniaków z poprzedniego dnia. W niedzielę nie trzeba było ich już studzić.

Pewne rzeczy trzeba było przygotować dzień wcześniej, bo przepisy choć proste są, przynajmniej niektóre, dość czasochłonne. Dotyczy to gniocchi i tortilli. Żeby sprawnie zlepić kluski ziemniaczane, trzeba mieć trochę wprawy. Kto nie ma na to czasu, może kupić w sklepie pakowane, świeże gnocchi – warto jednak wcześniej dokładnie sprawdzić skład.

Gotowaliśmy trochę na raty, no ale jeśli chce się zjeść coś smacznego, to od czasu do czasu warto poświęcić na to trochę czasu.

Cale menu na tydzień wygląda tak:

Poniedziałek: Quiche ziemniaczane

Wtorek: Zapiekanka z makaronem, brokułami i pieczonym mięsem

Sroda: Gniocchi z boczniakami

Czwartek: Wegetariańskie curry z cieciorką i batatem

Piątek: Tortille carinitas

 

Dania od środy do piątku zamroziliśmy. Wszystkie potrawy z menu w tym tygodniu doskonale nadają się zresztą do mrożenia, łącznie z tortillą, którą można zamrozić razem z nadzieniem, szczelnie zapakowaną w woreczek strunowy.

Sesja zdjęciowa i e-book

Jest jeszcze jedna zmiana w stosunku do cotygodniowej rutyny gotowania na cały tydzień w Niedzielnym Kucharzu – nasze poczynania w kuchni fotografowała Ania Twardowska, nasza przyjaciółka i wchodząca gwiazda fotografii artystycznej.

Poprosiliśmy ją o kilka zdjęć, ponieważ dostawaliśmy od Was sporo sygnałów, że jest nas za mało na blogu, że Niedzielny Kucharz bardziej wygląd na serwis kulinarny niż na osobistego bloga. No to wkrótce będzie nas więcej.

Jest jeszcze jedna przyczyna zorganizowania niedzielnej sesji fotograficznej, otóż przymierzamy się do wydawania e-booka o planowaniu posiłków. Chcemy w nim zebrać wszystkie nasze doświadczenia i przemyślenia o tym jak planować obiady, gdzie szukać motywacji, inspiracji, jak i gdzie szukać przepisów, jak je dobierać, żeby dieta była zbilansowana i zdrowa. Jeśli macie jakieś życzenia odnośnie tego co powinno się znaleźć w e-booku dawajcie znaka na adres niedzielnykucharz@gmail.com, chętnie skorzystamy z Waszych podpowiedzi.

Ok, czas kończyć ten wpis, bo jest już po północy i właśnie zaczął się kolejny roboczy tydzień. Życzymy Wam, żeby był spokojny i pogodny!
Agnieszka I Eugeniusz