Chyba każda mama po urodzeniu dziecka chciałaby szybko wrócić do formy – ale jak to zrobić gdy ciągnie do słodyczy?

Mówiąc o formie nie myślę oczywiscie o sześciopaku Ani Lewandowskiej… Ale byłoby miło pozbyć się tłuszczyku z okolic brzucha, albo przynajmniej nie pogarszać sytuacji Oczywiscie na wszystko potrzeba czasu. Jednak jedno jest pewne – jedzenie słodyczy nie przybliża do celu.
Od urodzenia Miłoszka nie opuszcza mnie ochota na „małe co nieco”. Coraz częściej prosiłam Eugeniusza, żeby wracając z pracy kupił mi batonik albo ciastko… Nie pomagały też mama i babcia. które z uporem maniaczek obdarowywały mnie ciastem (babcia) i moimi ukochanymi bezami (mama).

Mama

Oczywiscie po krótkiej przyjemności pojawiały się też (na szczescie równie krótkotrwałe) wyrzuty sumienia.

Do ostatecznego uporania się ze słodkim problemem przekonały mnie inne względy niż wygląd i waga. Tłuszczyk to jedno, ale najgorsze jest to, że takie wyroby jak ciasta i gotowe słodycze zawierają najbardziej niezdrowe (nie tylko dla mamy ale też dla karmionego przez nią malucha) tłuszcze trans – czyli nienasycone kwasy tłuszczowe. Co prawda według najnowszych trendów nie ma teraz czegoś takiego jak specjalna „dieta mamy karmiącej” i wolno jeść wszystko, ale na pewno powinny być to rzeczy zdrowe, czego nie można powiedzieć o batonach i ciastach.
Zdrowie i dobro dziecka – to argument, który chyba każdą mamę przekona by jednak nie jeść słodyczy. Przynajmniej na mnie podziałał.

Żeby zapełnić pustkę po moich kochanych bezach wymyśliłam deser, który w przeciwieństwie do ciast jest zdrowy, a do tego daje równie dużo przyjemności jedzenia – i to bez wyrzutów sumienia!
Tylko pamiętajcie – żeby zastąpił Wam słodycze trzeba go mieć stale w gotowości. Bo wiadomo – gdy nadchodzi ochota na coś słodkiego liczy się to co mamy pod ręką. Jeśli na blacie w kuchni leży batonik, a deser jest jeszcze „w proszku” – idę o zakład, że wygra baton:)

Ten deser warto zawsze mieć pod ręką – jeśli nie chcemy ulec pokusie słodyczy ze sklepu.

Zrobienie tego deseru jest bardzo proste i nie wymaga wiele czasu – około 20 minut (plus chwilę na wystygnięcie kaszy). Nawet zapracowana mama niemowlaka da radę to sobie przygotować – słowo. Żeby wysiłek ograniczyć do minimum można zrobić od razu większą ilość deseru, tak by starczyło go np. na dwa dni.

Deser z kaszy jaglanej, mleka kokosowego i borówek amerykańskich

Deser można włożyć do słoiczków – w takiej formie doskonale nadaje się na „małe co nieco” do pracy.

Dlaczego warto zrobić ten deser? Po pierwsze jest naprawdę pyszny – jego smak i zapach przypominają mi dzieciństwo (kto nie jadł wtedy kaszy?). Składniki są zdrowe i niskokaloryczne (w 100 gramach kaszy jaglanej jest 350 kilokalorii, borówka to też niskokaloryczny owoc zalecany przez dietetyków, mleka dodajemy naprawdę niewiele), ale kasza fajnie zapełnia brzuch i daje sporo energii, a słodkie borówki zaspokają potrzebę wciągnięcia jakichś słodyczy. Są też bogatym źródłem makro- i mikroelementów, zawierają wiele witamin – A, B, C, E oraz PP, a także cynk, potas, selen, miedź, magnez, żelazo, wapń i bardzo dużą ilość antyoksydantów.

Naukowcy twierdzą, że borówka amerykańska ma nie tylko właściwości odżywcze, ale także lecznicze. Jej owoce ponoć poprawiają wzrok, regulują trawienie, pomagają w walce z miażdżycą. Co ciekawe stosuje się je nawet jako element diety w profilaktyce antynowotworowej!

Czy może być lepiej – deser pyszny i mega zdrowy w jednym – to naprawdę rzadka mieszanka! Do tego przygotowanie jest banalnie proste.

Jeszcze dwa zdania o mleku. Jeśli nie lubicie kokosowego (w 100 g ma jedynie 71 kilokalorii) można zastąpić je zwykłym mlekiem lub np. migdałowym. Mam natomiast pewne wątpliwości jeśli chodzi o mleko sojowe – ostatnio soja znowu budzi kontrowersje i wszyscy zastanawiają się czy jest zdrowa czy jednak nie. Nawet „Fakt” wyliczył niedawno wszystkie szkodliwe substancje, które ma zawierać (nie jest to moje źródło informacji, ale jeśli nawet oni o tym piszą to znaczy, że temat jest gorący). W każdym razie na pewno jest mocno modyfikowana.

Składniki:

Do przygotowania tego deseru wystarczą cztery składniki i ok. pół godziny.
  • 400 g kaszy jaglanej 1,99 zł (mnie starcza na 8 porcji)
  • Opakowanie borówek amerykańskich 6,99 zł (wykorzystuję je na na dwie-trzy porcje, bo lubię gdy borówek jest więcej – dzięki temu deser jest bardziej słodki)
  • Puszka mleka kokosowe logo – tutaj macie dowolność, może się obyć także bez mleka, ale wg mnie lepiej smakuje z (dzięki temu deser bardziej przypomina kleik, bez mleka jest bardziej sypki)
  • Mięta (nie jest niezbędna, ale warto dorzucić kilka listków – dzięki temu deser nie tylko smakuje wybornie, ale też pięknie pachnie)

Przygotowanie:

Krok 1

Płuczemy kaszę pod zimną wodą – dzięki temu w deserze nie będzie czuć jej goryczki.

Krok 2

Zagotowujemy szklankę wody, wsypujemy do niej kaszę i doprowadzamy do wrzenia. Dodajemy puszkę mleka kokosowego i gotujemy przez ok. 20 minut pod przykryciem, na wolnym ogniu (proporcje są jak dwa do jednego – czyli na pół szklanki kaszy zagotowujemy szklankę wody – takie proporcje dotyczą każdej kaszy). Pamiętajcie, że kasza w trakcie gotowania znacznie powiększy swoją objętość. Ze szklanki suchej kaszy otrzymamy ok. 5 małych słoiczków deseru (takich jak na zdjęciu na dole).

Krok 3

Pod koniec gotowania przemieszaj kaszę, żeby nie przywarła do dna naczynia. Jeśli kasza wchłonęła płyn, ale wciąż jest twardawa dolej odrobinę wody i gotuj jeszcze chwilę. Trochę inaczej gotujemy kaszę w torebkach. W tym przypadku po ugotowaniu kaszę wysypujemy z torebki z powrotem do rondelka i wtedy dodajemy mleko. Ale uwaga – kasza do gotowania w torebkach jest zdecydowanie droższa od kaszy sprzedawanej na wagę! Nie ma sensu przepłacać. Poza tym wbrew pozorom, sypaną kaszę lepiej, łatwiej się gotuje od pakowanej, bo ziarnka można przemieszać podczas gotowania dzięki czemu  szybciej chłoną wilgoć. Wywtarczy tylko trzymać się proporcji: dwa razy tyle wody co kaszy.

Krok 4

Gdy kasza przestygnie dosypujemy do niej borówki, mieszamy i posypujemy miętą -gotowe!

Ps. Eugeniusz woli, gdy ten deser jest słodszy, dlatego do jego porcji dodaję odrobinę miodu.

Sprawdź też deser z kaszy jaglanej z prażonymi orzechami i jeżynami.

Mięta sprawia, że deser ma wspaniały aromat.
Deser z kaszy jaglanej i borówki amerykańskiej
Jeśli planujemy zjeść deser poza domem, składniki najlepiej ułożyć w słoiczku warstwami – na spodzie kaszę, a na niej borówki i miętę.
  • Uwielbiam każdy składnik Twojego przepisu : Na pewno zrobię sobie taki deser bo mam ten atak głodu słodyczowego

    • Niedzielny Kucharz

      To jest nas dwie :-)))

  • Uwielbiam borówki i mam na imię Agnieszka, więc to coś idealnego dla mnie

    • Niedzielny Kucharz

      Haha super! To witaj w klubie :))

  • Uwielbiam mleko kokosowe i ostatnio dodaję je niemal do wszystkiego (do zup, deserów, sosów).

    • Niedzielny Kucharz

      Nam tez odpowiada delikatny smak kokosa. Mamy ciekawy przepis na chrupiącą kaczkę smażoną z mlekiem kokosowym (mleko odparowuje zostaje tylko słodki sos), podawaną z makaronem ryżowym. To wariacja na temat wietnamskiego dania. Smakuje rewelacyjnie. Wkrótce pojawi się na blogu, przy okazji tygodnia z kaczką:)

  • Mniam! Nie jestem mamą i nie walczę z brzuchem po ciąży, ale chętnie spróbuję!

  • Monika justhappylife.pl

    Ja nie jestem mamą, ale i tak widzę, że za dużo jem słodkości! ;D To chyba jest uzależnienie od cukru! Najlepiej byłoby te czekoladki wymienić całkowicie na owoce!

  • Świetna propozycja, wszystkie składniki niezwykle wartościowe. No z tym powrotem do formy różnie bywa

    • Niedzielny Kucharz

      Dzięki wielkie za komentarz! Ja wciąż nad tym pracuję :))

  • Kasza jaglana bardzo często gości w mojej kuchni. Najczęściej robię z niej zapiekaną szarlotkę.

    • Niedzielny Kucharz

      My ciast ani deserów prawie nie robimy, ale z kaszą jaglaną – to zawsze chętnie. Musimy wypróbować tej szarlotki:-)

  • Deser wygląda pysznie ;), a w wersji z borówkami podwójnie podbija moje serce ;D będzie próbowane!

    • Niedzielny Kucharz

      :D:D:D to super! cieszę się bardzo i dziękuje za komentarz!!