Kaczka l’Orange, steki poivre, kurczak Marengo, Provensal ratatuille tian, zupa ziemniaczana Vichyssoise – oto menu na ten tydzień. Brzmi tak, że język można sobie połamać, ale w rzeczywistości jest proste i szybkie do zrobienia!

Menu na ten tydzień to, można pomyśleć, klasyczne „jem bułkę przez bibułkę”:) No ale z kuchnią francuską inaczej nie można. Nazwy może brzmią dziwnie, ale dotyczą super prostych potraw, szybkich do zrobienia, a przy tym niesamowicie pysznych. Taka właśnie jest kuchnia francuska, wbrew pozorom niesłychanie prosta, co do zasady oparta o znane nam dobrze składniki i przyprawy. I jest przy tym wykwintna i smaczna.

Każde danie z tego menu na tydzień można robić w ciągu pół godziny. Wyjątek stanowi ratatouille, które wymaga zapiekania prze 45 minut. Dlaczego to menu jest wyjątkowe? Każda potrawa sprawdzi się podczas uroczystego, niedzielnego obiadu – wierzcie nam, zrobicie wrażenie na gościach, a z drugiej strony, każde danie jest dobre na lunch do pracy – możecie zrobić je wieczorem, żeby następnego dnia spakować do pojemnika. Możecie też, tak jak my, ugotować wszystkie dania w niedzielę, zapakować do pojemników, część zamrozić i codziennie rano brać gotowy lancz do pracy! O tym jak to zrobiliśmy w szczegółach napisaliśmy niżej.

Dlaczego w tym tygodniu zdecydowaliśmy się na francuskie dania? Po prostu tydzień wcześniej była kuchnia włoska (to menu możecie zobaczyć tutaj), więc po sąsiedzku zajrzeliśmy do Francji. Co ugotowaliśmy?

Poniedziałek: Kaczka l”Orange, czyli filety z kaczki w zawiesistym sosie pomarańczowym z kaszą gryczaną

Wtorek: Steak au poivre, czyli steki panierowane w pieprzu 

Środa: Kurczak Marengo, albo kurczak Napoleona z krewetkami w sosie pomidorowym

Czwartek: Provencal tian, czyli ratatouille z Prowansji

Piątek: Zupa ziemniaczana Vichyssoise

Przepisy na kolejne dni będziemy wrzucać już tradycyjnie codziennie rano.

Ile czasu to zajmuje

Nasi wierni czytelnicy wiedzą, że nasze gotowanie polega na przyrządzeniu posiłków na cały tydzień w jeden dzień – zwykle w niedzielę. Od pewnego czasu wprowadziliśmy pewne modyfikacje, np. niektóre składniki przygotowujemy w sobotę wieczorem. W tym tygodniu zrobiliśmy z wyprzedzeniem sos pomarańczowy do kaczki i sos pomidorowy do ratotouille. Czasem tak robimy, żeby ułatwić sobie robotę w niedzielę. Druga innowacja jest taka, że nie gotujemy osobnego obiadu na niedzielę, tylko jemy po troszeczkę wszystkiego co ugotowaliśmy na cały tydzień. Takie pięciodaniowy obiad, w którym można popróbować różnych rzeczy i każdy znajdzie coś dla siebie. .

Gotowanie pięciu dań zajęło nam półtorej godziny. Czy to dużo? My uważamy, że mało biorąc po uwagę komfort jaki mamy przez cały tydzień. Jak na to patrzymy? Gotowanie niedzielnego obiadu to i tak byłaby godzina wyjęta z życia. Do tego, jeśli nie mielibyśmy gotowych obiadów na tydzień, codziennie musielibyśmy poświęcić godzinę lub pół na gotowanie na następny dzień, a wcześniej pewnie zrobić jakieś zakupy. Prosta matematyka – planując i gotując na tydzień oszczędzamy sporo czasu!

Jak gotowaliśmy

Jak gotowaliśmy? Najpierw do piekarnika trafiło rattouille i ziemniaki pokrojone na frytki. Później wstawiliśmy jeszcze brukselkę.
W międzyczasie zaczęliśmy dusić kurczaka Marengo i przygotowaliśmy warzywne dodatki do dań: fasolkę szparagową i brokuła – gotowaliśmy je razem w garnku parowym.
Kiedy do kurczka Marengo wrzuciliśmy już wszystkie składniki i miał się już tylko dusić, przyprawiliśmy steki i zaczęliśmy robić zupę – zupa robi się właściwie sama, wystarczy przesmażyć pory z ziemniakami i zmiksować po przestygnięciu.
Kiedy od wstawienia ratatouille do piekarnika minęło pół godziny, na patelnię trafiły filety z kaczki – też smażą się same, trzeba je właściwie 2-3 razy obrócić. Obok nastawiliśmy kaszę gryczaną.
Na koniec zrobiliśmy steki i sos śmietanowo-pieprzowy.

Jak przechowywać jedzenie na tydzien

Często pytacie jak pakujemy nasze jedzenie na tydzień. To mega prosta sprawa. Mamy duży zestaw pojemników, do których, po wystudzeniu, wkładamy gotowe dania. Trzymamy się zasady, że lancze na czwartek i piątek mrozimy. Zamrażamy całe pojemniki szczelnie zamknięte, nie przekładamy jedzenia do woreczków do mrożenia. W woreczkach przechowujemy tylko potrawy, które w zamrażalniku spędzą ponad tydzień. Jeśli mrozimy lancze na bieżący tydzień to zamrażamy je w pojemnikach.

Najprościej jest oczywiście mrozić zupy, albo ratotouille, jak w tym tygodniu, sprawa wymaga więcej zachodu, gdy mrozimy dania z sosami. Co do zasady jeśli danie składa się np. z mięsa i kaszy/ryżu/ziemniaków, mrozimy je razem. Osobno zamrażamy natomiast sosy.
Nie mrozimy jedzenia na poniedziałek i wtorek. Bardzo mocno schładzamy natomiast lancz na środę.

Francja matką wszystkich kuchni

Na koniec jeszcze kilka słów o francuskiej kuchni. My dopiero odkrywamy Francję i jej potrawy. Ze względu na barierę językową, nie obserwujemy francuskich blogów kulinarnych, na anglojęzycznych stronach dań francuskich jest mało, we Francji dawno nie byliśmy i jakoś nas tam nie ciągnęło. Teraz widzimy, że to błąd.

Być może, jak twierdzi minister Kownacki, Polacy uczyli Francuzów jeść widelcem, ale bez dwóch zdań to Francja jest kolebką współczesnej światowej kuchni. Jako kraj rolniczy i zamożny przez wieki była wielkim kulinarnym tyglem, w który kuchnia chłopska mieszała się z kuchnią dworską i królewską. W latach 60. XIX w. Francuzi dokonali kopernikańskiego przewrotu w kuchni: zaczęli podawać dania indywidulanie na osobnych talerzach dla każdego biesiadnika. Najpierw szły przystawki, potem zupa, danie główne i desery. Wcześniej wszystko lądowało równocześnie na stół. W domach zamożnych każdy miał jeden talerz na który przekładał kolejne dania, ludzie biedni jedli po prostu z jednej michy.

Poza tym francuscy szefowie kuchni wprowadzili obowiązujący do dzisiaj sposób gotowania w restauracjach oparty o podzielonych na wyspecjalizowane zespoły kucharzy (warzywa i owoce, zupy, pieczyste i gril itd), ale co najważniejsze zreformowali stary sposób gotowania, który bazował na ciężkich, mocno doprawionych sosach na rzecz dań lekkich, robionych ze świeżych składników, bez zbędnych dodatków.

Generalnie francuska kuchnia jest więc dość młoda i jeśli ktoś mówi o tradycyjnych daniach itd więcej jest w tym marketingu niż historycznej prawdy. Oczywiście wiele potraw ma korzenie głęboko sięgające w przeszłość, jednak dzisiejsze ich wersje są już mocno różne od tego co jadali pradziadowie. Dotyczy to zresztą wszystkich krajów. Współczesna kuchnia narodziła się w XIX w., we Francji i wszyscy od niej uczyli się gotowania. Również my, Polacy, pomimo biegłości w posługiwaniu się widelcem

Ok, tyle historii, jeśli chcielibyśmy poczytać o bogactwie kuchni francuskiej wspaniałą, wysmakowaną książkę „Anatomia smaku” Jeana Anthelme Brillat-Savarin, wspaniałej gawędy o urokach dobrego jedzenia i biesiadnego stołu w końcu XVIII w.

  • Bardzo przyjemne propozycje. Najbardziej przypadła mi do gustu środa i czwartek.

    • Eugeniusz Twaróg

      Cieszymy się, że podobają ci się nasze nasze przepisy! Kurczak Marengo, albo inaczej kurczak Napoleona jest mega łatwym daniem, szkoda ze tak mało znanym. Ratatouille jest, jak mówią Anglicy, bardziej tricki, ale za to prezentuje się nadzwyczaj okazałe. Obydwa przepisy znajdziesz jutro i pojutrze na blogu