Sajgonki, kurczak buffalo, spaghetti bolognese, stir fry z kurczaka w sosie słodko-kwaśnym, quishe z pieczonymi paprykami, szpinakiem i truskawkami – pięć dań z różnych kuchni świata: od Chin, przez Wietnam, po Włochy, Francję i USA.

Jedną z najpiękniejszych sytuacji związanych z byciem rodzicem jest ta, kiedy twój dwuletni syn, umorusany od ucha do ucha, zajada ze smakiem i mówi „pysne”, albo „smatne” („tapka” to oczywiście „czapka” a „tołg” to oczywiście „czołg”:) Nie są to częste zdarzenia, gdyż nasze dziecko, choć nie należy do niejadków – przeciwnie, jeśli kiedyś w szkole będzie mieć takie oceny jak w żłobku za jedzenie, czerwony pasek gwarantowany, bo jedzie na samych piątkach od śniadania do obiadu (a i tak jest głodny) – jednak na wiele dań mówi po prostu „blee” (gdzie on się tego nauczył?!).

Makaronożerca:)

Dlatego, żeby go zadowolić, trzeba się trochę nakombinować. Oczywiście, żaden to wysiłek wobec gimnastyki rodziców, których dzieci nie jedzą nic – to naprawdę dopust boski, mamy takie w rodzinie i wiemy co to znaczy (pozdrowienia dla Ani ze Słopnic).

W tym tygodniu do menu wrzuciliśmy dania, które Miłosz zjada albo bardzo chętnie, albo zjada – tu w zależności od humoru. Pewnie każdy z rodziców ma taki żelazny zestaw przepisów, że gdy nic nie wchodzi to spaghetti, czy kurczak, czy kotlecik zawsze chwyci.

Kuchnia azjatycka, francuska, włoska i amerykańska

Na szczęście tak się składa, że dania, które smakują naszemu synowi, lubimy również my. I nie tylko my, ale również nasi znajomi. Wiemy, bo w tym tygodniu gotowaliśmy na cały tydzień nie w niedzielę, ale w sobotę wieczorem. Zaprosiliśmy na gotowanie dwójkę naszych przyjaciół, wspólnie gotowaliśmy, jedliśmy i rozmawialiśmy. Wspaniale spędzony czas, relaks połączony z czymś pożytecznym, czyli przygotowywaniem lanczy na cały tydzień. Na dodatek z pierwszej ręki mogliśmy się dowiedzieć, czy wybrany przez nas zestaw dań jest dobry, czy nie. Gościom chyba się smakowało, bo przyszli na kolację, a zostali też na śniadanie.

A trzeba dodać, że to ludzie bywali w świecie, można spokojnie powiedzieć globtrotterzy. Dominika zjeździła pół świata i uwielbia góry, a swoje podróże opisuje na blogu Na szczycie. Piotrek bloga nie prowadzi, a powinien, gdyź on zjechał cały świat wzdłuż i wszerz.

Z myślą też o naszych gościach przygotowaliśmy menu kuchni z różnych rejonów globu, nam, kulinarnie, najbliższych. Są więc dania z kuchni chińskiej, wietnamskiej, włoskiej, francuskiej i amerykańskiej.

Z myślą o gościach kilka potraw przygotowaliśmy w rozmiarze XXL, czyli tak żeby wystarczyło i na kolację i na lancze do pracy. To dobry i ergonomiczny sposób organizowania przyjęcia i planowego gotowania w jednym.

Na kolację najpierw wspólnie zjedliśmy gigantyczną ilość skrzydełek pieczonych w sosie buffalo, a potem przekąsiliśmy smażonymi sajgonkami. Na śniadanie było quishe. My z kolei na niedzielny obiad zjedliśmy spaghetti al ragu, które zjemy również w najbliższą środę.

Przez cały tydzień będziemy jedli tak:

Poniedziałek: Sajgonki z ryżem i sałatą

Standardowo sajgonki, czyli spring rolls, bo taka jest poprawna nazwa będąca tłumaczeniem z wietnamskiego, podawane są jako chrupiąca przystawka z sosem do maczania obok. Mogą też jednak wystąpić w roli pełnoprawnego dania obiadowego. Wystarczy ugotować ryż, przygotować garść sałaty, pokroić sajgonki w zgrabne kąski i można zajadać.
Śliczne, złote „gołąbki” potrafią przykuć uwagę maluchów, które z ciekawością chrupią ryżowe „ciasteczka”. W które można zawinąć sporo warzyw. Zobacz przepis

Wtorek: Skrzydełka z kurczaka w sosie buffalo

Genialnie prosty patent na skrzydełka pochodzący z kuchni amerykańskiej. Sos buffalo, robiony na bazie sosu pomidorowego (albo keczupu), masła, miodu/cukru/soku klonowego można wylać na upieczone skrzydełka i podać. Wtedy mówimy o sticki buffalo wings. My jednak wolimy obtoczyć skrzydełka w sosie i wstawić jeszcze raz do piekarnika, żeby glazura przywarła do mięsa. Gwarantujemy, że Wasze dziecko będzie się zajadać kurczakiem, samodzielnie ogryzając kostki trzymane w rącze, metodą a la Kwicoł:) Zobacz przepis

Środa: Spaghetti al ragu

W Polsce zazwyczaj używa się nazwy spaghetti bolognese, ale generalnie nie ma takiego dania we włoskich książkach kucharskich. Jest spagheti al ragu, czyli z sosem mięsnym, w którym więcej jest mięsa niż sosu. Jest ono jednak bardzo soczyste, gdyż przez długi czas dusi się w sosie pomidorowym, aż część jego wchłonie a reszta odparuje. To co zostanie, esencja pomidora, słodka melasa, skarmelizowana podczas długiego gotowania przywiera do mięsa.
Spaghetti al ragu ma tę cechę, że można w nim przemycić warzywa dla dzieci, które solo warzyw nie jedzą. A większość nie je. Zobacz przepis

Czwartek: Kurczak słodko kwaśny stir fry

To danie to zawsze stuprocentowy pewniak. Wychodzi zawsze, jest zawsze pyszne, a przy tym wymaga tyle pracy co pokrojenie filetów z kurczaka w kostkę. Usmażone w pysznym sosie mięso można podać z ryżem, makaronem ryżowym lub pszennym. To kolejna potrawa, w której można przemycić warzywa. Zobacz przepis

Piątek: Quishe z paprykami, szpinakiem, truskawkami i fetą

Każde dziecko, i nie tylko, lubi torty. To quishe wygląda jak rumiane ciasto. Tyle, że wytrawne. Choć są w nim truskawki, a to dlatego, żeby ich kwaskowością przełamać słodycz papryk. Tu uczciwie musimy przyznać, że Miłosz na widok tarty powiedział „blee”, ale to chyba dlatego że miał do wyboru quishe, albo szyneczkę z ogórkiem świeżym i kiszonym. A dla ogórków dałby się pokroić. Można spokojnie powiedzieć, że ze słodyczy Miłosz najbardziej lubi ogórki. Pozostałym biesiadnikom tarta, podana z lekką sałatką, smakowała bardzo. Zobacz przepis

Zdrowe jedzenie z mrożonek

Kolejność dań w tym tygodniu, podobnie jak w poprzednich tygodniach, podyktowana jest tym, które potrawy można zjeść świeże, a które najlepiej i najłatwiej się mrożą. Znamy zdanie niektórych z Was na temat mrożenia – ostatnio ktoś wrzucił komentarz na naszego bloga, że mrożenie to strzał w kolano. Nie wiemy czyje i dlaczego:)

Naszym zdaniem, i nie tylko naszym, mrożenie to super bezpieczna i zdrowa metoda przechowywania żywności. Jedzenie odpowiednio zamrożone nic a nic nie traci ze swoich walorów odżywczych. Umiejętnie rozmrożone i odgrzane smakuje jakby przed chwilą zostało wyciągnięte z piekarnika lub z garnka. Idziemy o zakład z każdym, że gdy przygotujemy dwa dania: jedno zrobione na świeżo, drugie rozmrożone i odgrzane, nikt nie dopatrzy się różnicy. Kto podejmuje wyzwanie?:)

Codziennie nowy przepis

Zapraszamy Was do przeglądania przez cały tydzień wpisów na Niedzielnym Kucharzu, gdyż codziennie będziemy wrzucać jeden przepis z tegotygodniowego meniu. Chcielibyśmy od razu dać Wam wszystkie przepisy od razu, gdy tylko opublikujemy wpis z menu, ale fizycznie nie jesteśmy w stanie opracować w całości wszystkich dań. Ten wpis powstaje i tak bardzo późno, bo na zegarze jest już 23.20, o spisaniu reszty niestety nie ma mowy.

Na koniec mamy do Was prośbę: jest taki serwis o nazywie Facebook, który od dłuższego czasu niemiłosiernie tnie zasięgi. Płacisz -masz większy zasięg, nie płacisz to cie nie znamy. Profil Niedzielnego Kucharza polubiło ponad 17 tys. osób, jednak nasze posty docierają do 1,5-2 tys. osób. Na więcej Mark Zuckerberg nie pozwoli. Chyba, że mu zapłacimy.

Lajkujcie, szerujcie, folołujcie

Kochani, FB nie jest naszym głównym kanałem dotarcia do czytelników, jednak, skoro mamy już tutaj profil, chcielibyśmy pochwalić się naszymi przepisami jak największej grupie osób. Prośba jest taka: lajkujcie, foloujcie, szerujcie (sam ładne polskie słowa) nasze wpisy, żeby utrudnić zadanie algorytmom FB. Im więcej będzie interakcji z Niedzielnym Kucharzem, tym większa szansa, że nasze przepisy dotrą do szerszego grona czytelników, którym być może nasza metoda gotowania spodoba się, okaże przydatna i zmotywuje ich do planowego jedzenia.

Pozdrawiamy serdecznie i życzymy miłego tygodnia!

Leave a Reply